środa, 8 marca 2017

Czy Kościół zniósł niższe święcenia?

Laudetur Iesus Christus!

Pisząc o różnych stopniach święceń nie sposób nie dotknąć tematu istnienia poszczególnych stopni. W toku mojej (de)formacji seminaryjnej dowiedziałem się, że Sobór Watykański II zniósł niższe święcenia. Jest to oczywiście jeden z wielu mitów dotyczących tego soboru, ale o tym napiszę innym razem. Faktem jest, że 7 lat po zakończeniu ostatniego soboru Paweł VI wydał dokument "zmieniający dyscyplinę w odniesieniu do tonsury, niższych święceń i subdiakonatu". Ten bardzo krótki dokument nazywa się Ministeria Qaedam i gorąco polecam go przeczytać szczególnie wszystkim alumnom wchodzącym w stan klerycki, wyświęconym już klerykom, ale także zainteresowanym osobom świeckim. Dowiadujemy się z tego dokumentu, że: "Święcenia, które dotychczas nazywały się niższymi, mają być odtąd nazywane posługami." Nie ma zatem mowy o znoszeniu święceń niższych jako takich, ale o zmianie nazwy - nie zmienia się zatem istota rzeczy. To co dokument faktycznie znosi to tonsurę i święcenia egzorcystatu. Dla całego Kościoła poleca zachować lektorat i akolitat. List papieski zauważa także pewną wartość i możliwość utrzymania święceń ostiariatu oraz przesuwa uprawnienia subdiakona na akolitę i lektora znosząc ten stopień. Szczegółowo kwestię uprawnień poszczególnych stopni omówię w kolejnych wpisach. Dziś istotna jest kwestia będąca tytułem wpisu.
Czy Kościół może znieść niższe święcenia? Święty Sobór Trydencki  zwany potocznie Trydentem i niesłusznie przypisywany jako epitet gatunkowy wszelkiej maści tradycjonalistów katolickich (którzy w większości nie znają jego postanowień) podał jako dogmat następujące zdanie: "Gdyby ktoś mówił, że oprócz kapłaństwa w Kościele katolickim nie ma innych święceń, wyższych i niższych, którymi jakby stopniami zdąża się do kapłaństwa - niech będzie wyklęty." Z tego wyraźnie wynika, że istnienie święceń niekapłańskich jest prawdą, której wyznawanie należy do depozytu wiary. Również w tej samej sesji 23 soboru znaleźć możemy także taką tezę dogmatyczną: "Gdyby ktoś mówił, że w Kościele katolickim nie ma hierarchii, ustanowionej z Bożego rozporządzenia, która obejmuje biskupów, prezbiterów oraz [innych] szafarzy - niech będzie wyklęty." Co należy rozumieć przez innych szafarzy? Chodzi o stopnie nie kapłańskie, a więc: diakonat, subdiakonat, akolitat, egzorcystat, lektorat i ostiariat. Oczywiście znajdą się "teolodzy", którzy podważą te i inne wypowiedzi Magisterium Ecclesiae, choćby nie wiem jak uroczyste formuły w tekstach były zastosowane - są to ci sami heretycy, którzy swoich uczniów nie zaznajamiają z hierarchią wypowiedzi Urzędu Nauczycielskiego, a sami arbitralnie osądzają co należy do depozytu wiary, a co nie. Tych też przestrzegam, bo czeka ich za te wszeteczeństwa bardzo surowy sąd Boży. Truć młodzież klerycką własnymi błędnymi poglądami i podawać je za objawione to szczyt przewrotności i nadużycia powierzonego sobie urzędu.
Sobór Trydencki również w innych miejscach mówi o święceniach niższych i żąda przywrócenia ich właściwego znaczenia - niestety postanowienia te nie weszły w życie. Również "odnowa święceń" Pawła VI nie uzyskała powszechnej aprobaty - poza redukcją święceń nie uzyskano niczego. Funkcje lektora i akolity pełnią dziś ludzie kompletnie do tego nieprzygotowani, tworzone są jakieś protezy urzędów: nadzwyczajni szafarze Komunii Świętej, lektorzy - dzieci, ministrantki, asystenci i referenci pastoralni. Posług lektora i akolity dalej udziela się właściwie tylko w drodze do święceń sakramentalnych, a klerycy posiadający te stopnie nie mają elementarnej wiedzy na temat swoich nowych zadań, uprawnień i stanu. W rzeczywistości praktyka po dokumencie Ministeria Quaedam zupełni znosi znaczenie niższych święceń - jest jeszcze gorzej niż było od czasów średniowiecza, kiedy często poszczególne święcenia przyszły kapłan tylko przeleciał, a nie sprawował władzy duchowej wynikającej z tychże stopni.
Wreszcie trzeba powiedzieć, że święcenia każdego stopnia wyciskają na duszy charakter - jest to nauczanie powszechne i dobitnie udowodnione w Sumie Teologicznej św. Tomasza z Akwinu. Czy jest to dogmat, czy zdanie teologicznie pewne jest kwestią zbadania, ponieważ literalnie z kanonów soborów to nie wynika, ilekroć bowiem mowa o święceniach nie wiadomo czy chodzi tylko o stopnie kapłańskie czy także o święcenia niekapłańskie. Podstawowym argumentem jest, że osoba występująca z seminarium po przyjęciu święceń niższych i wracająca po jakimś czasie nie powtarza przyjętych święceń niższych. 
Wszystkich kleryków i kapłanów usilnie zachęcam do podjęcia studium nad święceniami jakie przyjęli. Każdy kapłan rozważając stopnie przez które przeszedł wzbogaca się duchowo, bowiem będąc prezbiterem nie przestaje być diakonem, akolitą czy lektorem, albo ostiariuszem. Boża pedagogika doprowadza człowieka do doskonałości stopniowo - podobnie rzecz ma się ze świętą służbą. Życzę więc każdemu klerykowi wytrwałości w przyjętych urzędach i odebrania w niebie nagrody wiecznej. W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Amen.

Z katolickim pozdrowieniem:
Wyklęty Kleryk

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza