wtorek, 16 kwietnia 2019

Przykazanie 4: "Czcij ojca swego i matkę swoją"

Laudetur Iesus Christus!

Na szczęście powoli zmienia świadomość w odniesieniu do omawianego przykazania, ale wciąż można się spotkać z tezą że to przykazanie dla dzieci. Oczywiście jak to wspomniałem we wstępie do niniejszej serii tytuł przykazania nie wyczerpuje w całości jego treści. Czwarte przykazanie nie dotyczy tylko odniesienia dzieci do rodziców ani nawet tylko relacji wewnątrzrodzinnych. To przykazanie porządkuje wszystkie relacje społeczne człowieka.

Kluczowym pojęciem dla omawiania tej sfery zobowiązań moralnych jest tak zwany porządek kochania (ordo caritatis). Oznacza on ni mniej ni więcej to że mamy obowiązki nasze obowiązki w społeczeństwie wynikają ze stopnia przyporządkowania. I tak najbliższy stopień stanowi małżeństwo. Sposób odnoszenia się do siebie w relacji małżeńskiej, dbania o więź i dobro współmałżonka powinien być obiektem rachunku sumienia w pierwszej kolejności. Wynika to stąd że małżeństwo jako sakrament jest jedyną taką relacją uświęconą przez samego Pana Boga domaga się więc największej troski i ochrony. Co prawda pewne kwestie wchodzą w zakres przykazania szóstego nie mniej większość dotyczy właśnie czwartego przykazania.

Kolejnym kręgiem są własne dzieci. Szczególnie w dzisiejszych czasach zauważalna jest abdykacja z rodzicielstwa. Posyłanie dzieci do przedszkola czy do szkoły pomimo tego że posiada się czas i środki pozwalające na edukację w domu. Realizowanie kariery zawodowej kosztem powołania rodzicielskiego. W wielu przypadkach niestety także brak poszanowania autonomii dziecka i jego prawowitych wyborów co do wyboru żony czy męża oraz szkoły i zawodu. Traktowanie dziecka jako swojej własności i wizytówki do chwalenia się w gronie rodziny i znajomych. Niesprawiedliwe karcenie wynikające z własnych negatywnych odczuć niż z obiektywnego stanu rzeczy ale także pobłażliwość i brak wymagań. Ciężar grzechu zależny jest od stopnia świadomości nie mniej należy zwrócić na ignorancję zawinioną czyli po prostu brak zainteresowania tematyką wychowania. Wielu rodziców kompletnie porzuca kwestie wychowania religijnego dziatwy zdając się na Kościół, który siłą rzeczy pełni tylko funkcję pomocniczą, a nie zasadniczą jak rodzina.

Oczywiście także dzieci mają względem rodziców obowiązki i nie jest to tylko posłuszeństwo, a nawet ono z biegiem czasu powinno a nawet musi ulegać zmianie. Przede wszystkim niezależnie od poziomu sprawowania powołania rodzicielskiego przez zstępnych należy okazywać im szacunek i pomoc gdy tracą siły. Coraz powszechniejsze staje się notoryczne porzucanie rodziców w starości. Często nie wymagają oni rzeczywistej fizycznej pomocy co raczej pamięci i czułości - owego pietyzmu. 

Relacje rodzinne dotyczą także rodzeństwa. Inne są obowiązki gdy jest się rodzeństwem starszym a inne gdy jest się rodzeństwem młodszym. Bardzo zmienia się to także w czasie. Wieloletnie kłótnie o spadek, żywienie zawiści to bardzo ciężkie grzechy. W dzieciństwie częsta zazdrość, oczernianie i budowanie niezgody w domu. W przypadku rodzeństwa dorosłego często jest to brak zainteresowania sytuacją rodzinną, zawodową i ogólnie życiową rodzeństwa. Często widzi się, że rodzeństwo nie stosuje braterskiego upomnienia wobec nagannej postawy brata czy siostry w zakresie moralnym czy religijnym. 

Poza rodziną mamy szereg zależności między ludźmi z których jako szczególne należy wymienić przyjaźnie. Pismo Święte wiele razy wspomina o wartości przyjaźni. Częstym problemem jest brak odwzajemniania uczucia przyjaźni lub relacja polegająca na byciu jedynie odbiorcą korzyści płynących z przyjaźni. Szczególnie w zabieganiu życia ludzie nie podejmują refleksji i przeglądu swoich znajomych, często nie zauważają kto z nich jest przyjacielem. Często nawet gdy ta świadomość przychodzi nie dba się o tej relacje we właściwy sposób. Z drugiej strony zauważa się tworzenie relacji toksycznych, chęć posiadania drugiej osoby tylko dla siebie co jest problemem także w małżeństwie. 

Także przy tym przykazaniu należy się przyjrzeć swoim zobowiązaniom kościelnym. Zapominamy że Kościół tworzą ludzie. Nasze zobowiązania z przyjęcia urzędu chrzestnego, świadka bierzmowania czy małżeństwa nie wygasają. Osoby podejmujące się tych zadań mają być stróżami zobowiązań płynących z tych sakramentów. Notoryczne uchylanie się od tego jest grzechem ciężkim. W wymiarze eklezjalnym nie angażowanie się w dobro wspólnoty Kościoła w wymiarze własnej parafii czy duszpasterstwa do którego się należy. Nie podejmowanie zadań wynikających ze specyficznego powołania do służby Bożej czy to w charakterze posługującego czy też powołania kapłańskiego lub zakonnego. Duchowieństwo i zakonnicy muszą pamiętać że w czwartym przykazaniu Pan Bóg stawia przed nimi ich małą wspólnotę - parafię lub klasztor gdzie mają rozwijać się w miłości tak jak osoby świeckie w rodzinie. 

W życiu zwykle jesteśmy przyporządkowani do jakiejś hierarchii, czy to w pracy czy w innych zadaniach które wykonujemy. Winniśmy posłuszeństwo wobec naszych przełożonych oczywiście tylko w dobrych sprawach. W pracy należy być sumiennym, budować dobre relacje ze współpracownikami, gdy jest się samemu przełożonym nie poniżać podwładnych i traktować ich sprawiedliwie. Porządek ten zachowany jest także w wymiarze władzy politycznej i zawsze działa w dwie strony. Także niepodejmowanie się zadań wynikających z powołania do rządzenia z powodu lenistwa jest objawem braku miłości wobec wspólnoty której ma się służyć.

Wreszcie jesteśmy częścią narodu jako największej grupy społecznej, z którą winniśmy się identyfikować i ją wspierać propagując patriotyzm oraz nacjonalizm w poszanowaniu do innych jednak dbając godziwie o interesy swojego narodu. Tak samo powinniśmy troszczyć się o Kościół jako całość i identyfikując się z każdym kto wiernie strzeże wiary katolickiej i apostolskiej, a wobec tych którzy zbłądzili z miłością podejmować posługę przywracania ich do Chrystusowej owczarni. 

Czwarte przykazanie nakłada na nas wiele zobowiązań. Tak naprawdę nie ma relacji społecznych których bo ono nie dotykało. Ku uciesze kosmopolitów możemy stwierdzić iż jesteśmy także częścią całej ludzkości. Jednak kluczowe w tym przykazaniu jest zrozumienie tego w jakim miejscu i czasie stawia nas Pan Bóg i wobec jakich ludzie kieruje nasze powołanie abyśmy wzrastali w miłości.

Z katolickim pozdrowieniem:
Wyklęty kleryk

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza